środa, 3 lutego 2016

Rozdział 186

Sprawą porwania Phillipa Hendersona zajęła się nie tylko policja, ale również i media. Nikt nie wiedział skąd tak szybko zdobyli te informacje. Jednak nikt nie miał żalu. Może ktoś widział porywaczy. Może ktoś zadzwoni. Do Hendersonów przychodziło setki wiadomości z treścią pocieszenia oraz nadzieją, że synek się znajdzie. Fani cierpieli razem z nimi. Rodziców najbardziej niepokiło to, że porywacze nie dali żadnego znaku. Mogą tylko być szczerej nadziei, że ich dziecku nic nie jest, a policja zaraz przyjedzie pod ich dom i im go odda. U Kendalla i Jo siedzieli Elena i Logan. Rozmawiali o zaistniałej sytuacji. Brunet tutaj ma spokój, ponieważ na ulicy zaczepiła go dziennikarka, z którą nie chciał rozmawiać. Po dziesięciu minutach ktoś zapukał drzwi. Jo podbiegła do nich. W wejściu stała Marla.
- Mogę wejść?- spytała.
- Proszę...- czekała aż wejdzie. Była zdumiona jej wizytą. Od tygodnia po tamtym przykrym zdarzeniu nie widziały się. Tak samo jak z Eleną. Logan też nie wiedział, że Marla ma zamiar przyjść tutaj. 
- Przyszłam was przeprosić.- te słowa skierowała głównie do dziewczyn.- Tyle rzeczy mi się zwaliło na raz. Najpierw śmierć ojca, który nie jest moim biologicznym ojcem, a teraz porwanie mojego dziecka. Byłam zdruzgotana, roztrzęsiona. Nie wiedziałam co mam myśleć. Byłam taka zła. NIe wiem co mnie opętało. Ja po prostu wiem jak to jest być porwaną... Nie chciałam tego dla swojego syna. Przepraszam was jeszcze raz za bolące słowa, które wypadły z moich ust. Gdy doszłam do siebie, zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. Nigdy więcej bym tego nie powtórzyła. Wybacz mi Jo, że życzyłam złego dla twojej córki. Ona niczym nie zawiniła. A ciebie Eleno przepraszam, że podniosłam na ciebie rękę. Jest mi strasznie wstyd...- spuściła głowę płacząc.
- Oj, Marls...- Jo przytuliła ją do siebie.- Nikt nie ma do ciebie żalu. Sama nie wiem jakbym ja się zachowała w takiej sytaucji. 
- Marls. -powtórzyła Marla.- Lucy tak pierwsza zaczęła do mnie mówić. Przez to wszystko zapomniałam ją odwiedzić na cmentarzu...- usiadła przybita.
- Na pewno by zrozumiała.- powiedziała Elena. Nie czuła do niej już takiego żalu jak kiedyś o to, że przez nią straciłą Jamesa.
- Pewnie...- Kendall chciał dokończyć swoje zdanie, ale zadzownił telefon.- Ej! Znów jakiś zastrzeżony numer!- ożywił się tak jak wszyscy.
- Odbierz i włącz głośnomówiący!- pospieszyła go Jo.

K: Halo?
A: Witam cię, Kendall.
K: Amelia!- chyba po raz pierwszy cieszył się, że usłyszał jej głos. 
A: Ooo. Stęskniłeś się? Mam wiadomość dla ojca dziecka.
K: Jest tu ze mną.
A: Podaj mi go więc do telefonu.- telefon leżał na stole, więc Logan się tylko przybliżył. Serce łopotało mu jak szalone. Marla zakryła sobie usta, by powstrzymać się od wyrzucenia do słuchawki swoich bluźnierstw w tę kobietę, a miała do tego świetną okazję.
L: H-halo? Tu Logan Henderson.
A: Wiem kim jesteś.
L: Co się dzieje z moim synem? Co mu zrobiłaś?
A: Jest cały i zdrowy. Posłuchaj wręcz. Młody, powiedz coś do taty.- w słuchawce nastąpiła głucha cisza, a po chwili usłyszeli jego płacz. Marla miała łzy w oczach słysząc jak płacze i nie może mu pomóc. Nie może go przytulić.- No więc to był dowód.- po chwili było słychać tylko Amelię.
L: Czego chcesz? Proszę, oddaj nam go. Zrobię wszystko.
A: W to nie wątpię. Radzę wyglądać listonosza.- rozłączyła się.
L: Halo?- nastąpiła głucha cisza.

- Rozłączyła się?- ściągnęła brwi Elena.- Co chciała od Logana skoro nic konkretnego nie powiedziała?
- Wiemy,że nasz syn żyje.- odparła Marla.
-  Poczekajcie.- Kendall wyszedł na zewnątrz do skrzynki pocztowej. Po chwili przyszedł z białą kopertą.- Zostawili nam niespodziankę. Podpisana  Do mamusi.- wręczył kopertę Marli.
- Czytaj już!- pogodnił ją Logan.
- Już już... rozerwała kopertę i rozwinąła papier.

Kochani mamo i tato, 
Jeśli chcecie zobaczyć mnie jeszcze kiedykolwiek na oczy, róbcie co każę, bo będzie ze mną źle. Już jutro możecie mnie zobaczyć. Będę czekał przy zachodnim wyjeździe z miasta, od strony piątej alejki. Przynieście ze sobą w czarnej reklamówce 500 tys. dolarów. Mogę wrócić wtedy do was pod warunkiem, że nie wezwiecie policji. Wszelkie próby oszustw odbiją się na mnie natychmiastowo. Masz przyjść tylko ty, mamo. Do jutra do godziny osiemnastej.

Wasz synek Phillip.

- Mój Boże...- Marla rozpłakała się na dobre. Jo znów ją przytuliła.
- Nie rozumiem.- powiedział Kendall.- Chciała zemsty, a teraz zmieniła zdanie i chce okupu?
- Może jej się znudziło.- powiedziała Elena.- Ona jest jakaś pierdolnięta. Taki list wysyłać...
- Wysłała list, ponieważ wiedziała, że telefon jest na podsłuchu.- odpowiedział Kendall.- Policja by się wszystkiego domyśliła.
- Ale pewnie domyślą się, że coś do nas przyszło skoro wspomniała o listonoszu.
- Dlatego oni tu zaraz przyjadą pewnie. Trzeba im wszystko powiedzieć.- odezwał się wstrząśnięty listem Logan.
- Zwariowałeś?- Marla podniosła głowę z ramienia Jo.- Nie możemy im niczego powiedzieć! Ona może go zabić jeśli się dowie, że przyprowadziłam policję.
- Ale policja jest od tego żeby... zaraz.- zmarszczył brwi.- Że ty przyprowadzisz policję? Chcesz tam iść sama?
- Tak! Mam zamiar zrobić to co każą! Zabiorę pieniądze z konta, aby odzyskać naszego syna. Przecież jest wart tych pieniędzy!- podniosła się obrażona, że Logan nie podziela jej zdania.- Czekam na ciebie w domu.- wyszła trzaskając drzwiami. 
- A może ona ma rację. Nie chcę ryzykować...- pomyślał na głos Henderson.
- Chcesz pozwolić, aby kobieta, która porwała ci syna uciekła z workiem kasy i żyła bezkarnie?- spytał Kendall.- Przecież policja musi o tym wiedzieć! Ona oraz jej ludzie muszą trafić do więzienia. Marla nie zawsze ma dobre pomysły, a ten jest najgłupszy.
- No tak, ale ja się boję o niego. Bo jeśli się dowiedzą...- spojrzał na przyjaciół.- Powtórzę to co powiedziała. My wiemy jak to jest być porwanym. I pamiętamy Kendall o tym co się działo jak znalazłeś mnie. Wezwaliśmy policję. A potem na akcji ratunkowej Greg zdenerwowany przyłożył jej ten sztylet do gardła. Myślisz, że w tamtym momencie nie pożałowałem tego? Wiesz co ja czułem jak to zobaczyłem? Ten nóż był tak blisko jej szyi, a on wyglądał jakby jeszcze trochę i miał to zrobić. 
- Ale nie zrobił.
- Boże, Kendall!- wrzasnął.- Ty nic nie rozumiesz...
- Słuchaj. Policja obezwładniła go jednym strzałem i krzywda jej się nie stała.
- No tak, bo ty nie wiesz jak to jest.
- Nie będę tej decyzji podejmował za ciebie.- odparł Kendall biorąc telefon stacjonarny do ręki.- Tu masz telefon. Decyzja należy do ciebie...





* Przepraszam Was za spóźnienie, ale miałam awarię internetu i nie dało się go wstawić do 9 :/
Zdałam przedmioty. Zaczęłam sesję i wczoraj miałam egzamin. Kolejny w poniedziałek, dlatego znajdę czas na nadrobienie blogów. Pewnie trochę tego jest :p
Jak myślicie? Logan zadzwoni po policję czy ukryje przed nimi ten fakt? Piszcie i wyczekujcie kolejnego rozdziału, który zakończy ten wątek :)


11 komentarzy:

  1. Dlaczego skończyłaś w takim momencie? :) rozdział super, czekam na nn. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak poucinałam wszystko rok temu i nie chce mi się teraz tego zmieniać :P

      Usuń
  2. Super rozdział.Czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. No wreszcie sie ta szmata odezwała. Obawiam się że jeśli Marla pójdzie tam bez policji to tamci zabiorą kasę a dziecka nie oddadzą albo Marla ich wszystkich powybija. Weźcie Hendy tą policję tylko tak w tajemnicy. Tak bd bezpieczniej.
    Dobrze że przynajmniej Jo i Elka nie chowają żalu... Ale i tak wszytsko się wali.
    Rozdział genialny! Niecierpliwie czekam na kolejny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja skomentuje dziś bardzo krótko, bo nie mam czasu *czytaj szkoła* -,-
    Mam nadzieję że coś się ruszy w sprawie porwania i uda się zlapać tą rudą pipe i jej bande!
    Dobrze, że dziewczyny sb powybaczały i wgl ;)
    Supi, czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniec tego wątku? Buuu... Szczerze mówiąc, liczyłam, że trochę się z tym pobawisz, bo nagle porwanie dzieciątka bardzo mi się spodobało. Pewnie dlatego, że bardzo kojarzy mi się z czymś, co już kiedyś oglądałam. Ach te wspomnienia. Amelia na serio jest mocno nienormala i liczę, że dasz jej porządną karę więzienia, odszkodowanie i (!!!) skierowanie na leczenie psychiatryczne.
    Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam! Trzymaj się!
    I sorry, ze tak długo. Wczoraj nie miałam czasu na czytanie. Wczorajszego Teen Wolfa tak naprawdę obejrzę dopiero dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  6. No wiec rozdział super
    Niech jej strzelą kulkę w łeb
    Będzie święty spokój

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział super jak zawsze z resztą.
    Amelia jest jakaś porąbaną. Do więzienia z nią i już!!!!!
    Plis o dedyk w następnym rozdziale.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie fanka-love-btr.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądając filmy psychologiczne, wiadomo jak na takie słowa reaguję Matka zrobi wszystko aby Syn wrócił do Niej cały i zdrowy, a Logan jest rozsądny i na pewno wymyśli coś mądrego.. Te pieniądze nie załatwią chyba wszystkiego, bo oprócz tego Amelia jeszcze będzie chciała Kendalla... ^^ . Rozdział świetny!

    OdpowiedzUsuń

Jak napisać komentarz "krok po kroku"?
1. Kliknij w białe pole pod spodem gdzie pisze się koma.
2. Wpisz w nią treść.
3. Kliknij "opublikuj".
Jeśli jesteś anonimem, pobawisz się w testy na roboty, np. wybierz co jest ciastem :)
4. Potwierdzasz i gotowe. Dzięki za docenienie pracy.
Widzisz? To proste i nie boli, a cieszy :D


# Translate

# Znajdź rozdział