James był już na miejscu ośrodka wypoczynkowego. Miał nadzieję, że malowniczy krajobraz pomoże mu oczyścić umysł i pomóc w podjęciu ważnych decyzji. Wyłączył telefon żeby nikt mu nie przeszkadzał. Postawił walizkę na korytarzu swojego pokoju, a następnie spojrzał w okno. marzył, aby powspinać się po wyżynach. Nagle drzwi otworzyły się i weszła do nich dziewczyna. Nie była drobna i niewinna. Sprawiała wrażenie silnej oraz wytrzymałej na wszystko. Miała krótkie włosy do ramion koloru kruczoczarnego. Kiedy zobaczyła Jamesa, ściągnęła brwi.
- Sorry, ale to mój pokój.- powiedziała twardym, ale dość kobiecym głosem.
- Nie. Recepcjonistka dała mi klucze do pokoju dwanaście.
- Ale to mi powiedziano, że mam dwanaście.- przez korytarz przechodziła pracownica.- Hej, niech mu pani powie, ze to jest mój pokój.
- Pan ma dobry pokój. Pani ma numer trzynaście. Musiała się pani przesłyszeć.
- Uważa pani, że jestem głucha?- spiorunowała ją wzrokiem, a James odębiał.
- Nie, przepraszam. Koleżanka musiała się pomylić. Dała pani zamiast kluczy do trzynastki, zapasowy od dwunastki. Już przynoszę właściwy klucz.- poszła dalej.
- Gdy tu przyjeżdżałam, nie wiedziałam, że obsługa jest taka niekompetentna.- powiedziała na głos sama do siebie, lecz wystarczająco głośno, aby pracownica usłyszała i wzięła to sobie do serca. Spojrzała na szatyna.- Głupi przypadek.
- Zdarza się.- odpowiedział.
- Przyjechałam tu się wyciszyć, ale jakoś się nie zapowiada. A ty?
- Też mam taki cel podróży. Jestem James.