środa, 26 listopada 2014

Rozdział 92 i 93

Mijał kolejny dzień a Kendalla jak nie było tak nie ma. Obdzwoniono wszystkich znajomych, każdy bar oraz klub. Gustavo też go nie widział. Jeździli po hotelach, ale w nich niczego się nie dowiedzieli, ponieważ personel nie jest skłonny do udzielania takich informacji. Wszyscy tracili nadzieję, że chłopak w ogóle znajduje się na terenie LA. Nie dawało nic dzwonienie, pisanie i namierzanie. Jego telefon jakby stał się nieosiągalny, a wraz z nim właściciel. Wszyscy wspierali Jo w trudnych momentach i uspokajali ją, aby tak się nie martwiła, bo może sobie zaszkodzić. Niestety słowa słowami, a emocje emocjami. Marla wraz z Alexą oraz Camille spędzały z nią jak najwięcej czasu kiedy Logan, James i Carlos kontynuowali nic nie dające poszukiwania. Zastanawiali się czy nie pójść z tym na policję, ale Kendall jest dorosły. Logan zastanawiał się czy przypadkiem nie został porwany. Na własnej skórze przekonał się , że wszystko jest możliwe i dlatego zaczął się martwić jeszcze bardziej.
Wieczorem Logan z Marlą rozmawiali o kolejnym niepowodzeniu. Brunet już zwątpił w to czy uda mu się go znaleźć, więc odpuścił. Szukanie Kendalla w Los Angeles porównywało się do igły w stogu siana. Nagle zadzwonił telefon Logana. Ten szybko do niego podskoczył. Był to jakiś nieznany numer.

L: Halo?- spytał.
K: Logan?- to był głos Kendalla.
L: Kendall!- krzyknął do słuchawki. Marla podbiegła, a Logan włączył głośnik.- Gdzie jesteś? Co się z tobą dzieje? Wszyscy cię szukają!- było tyle rzeczy, które chciał mu powiedzieć.
K: Wiem. Nie martwcie się o mnie. Ze mną wszystko dobrze. No może nie dobrze, ale jeśli chodzi o to czy jestem cały to dobrze.- głos miał załamany.- Dzwonię, aby was uspokoić…
L: Wracaj do domu idioto!- wrzasnął Logan.
K: Nie mogę. Nie dam rady. Ty nic nie rozumiesz…
L: Może bym zrozumiał kiedy byś wrócił i wytłumaczył. Wiesz jak Jo to przeżywa? Nie obchodzi cię to?
K: Logan, proszę…- przerwał.- Wiem.
L: Nie poznaję cię stary. Powiedz gdzie jesteś. Przyjadę.
K: Nie. Chcę teraz zostać sam.
L: A kiedy wrócisz w takim razie?- przejął się sytuacją. Marla po cichu słuchała całej rozmowy.
K: To zależy. Powiedz…- zmienił szybko temat.- Powiedz chłopakom, aby mnie nie szukali. Trzymajcie się.
L: Nie! Nie rozłączaj się!- za późno. Ostatnie słowa do niego nie dotarły.
Cisnął telefonem w poduszkę. Zdenerwował się jeszcze bardziej zanim uspokoić.

- On chyba sobie żartuje!- uniósł się.- Jak wróci to się osobiście mu dobiorę do skóry. Chyba matka go nie wystarczająco wychowała.
- A ty jakbyś zareagował gdybym była w ciąży?- spytała. Nie chciała usprawiedliwiać Kendalla, ale musiała o to zapytać.
- Nie wiem. Zresztą to nie teraz czas, aby gadać o mnie! Żeś sobie kobieto wybrała moment…- szybko się wymigał, bo chciał uniknąć tej odpowiedzi.

Z samego rana Camille przyszła do Marli. Trzymała pod pachą jakąś teczkę. Nie wiedziała czy zaczynać jakikolwiek nowy temat skoro wszyscy i tak są przejęci Jo oraz Kendallem. Wszyscy wiedzieli już, że Kendall się z nimi skontaktował.
- Cześć. Sorry, że wpadam tak wcześnie i w ogóle, ale mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.- zaczęła brunetka.
- A dokładnie?
- Zagrasz w małym epizodzie w moim serialu. Reżyser uważa, że będziesz idealna, a my się znamy, więc kazał z tobą porozmawiać.
- Camille…- jęknęła.- To miło z twojej strony, ale nie mam do tego głowy. Tak, wiem!- od razu przewidziała co ma zamiar powiedzieć jej koleżanka.- Nie powinnam myśleć ciągle o Jo, ale nie mogę. W dodatku już nie wiem co mam myśleć o Kendallu. Z jednej strony jestem na niego zła, a z drugiej strony martwię się, bo kolejny dzień nie ma go w domu.
- Rozumiem. Każdy przez to przechodzi, ale nie powinnaś tego tak brać do siebie. Przeżywasz bardziej niż ktokolwiek.
- Może i tak, ale co mam na to poradzić. Kendall to mój bliski przyjaciel. On mnie wspierał tyle razy. Teraz moja kolej. Muszę coś zrobić, czuję to. Nie wiem jeszcze co, ale coś zrobię…- westchnęła przysiadając na krześle.- Jutro idę z Jo do lekarza.
- Rozumiem. Czyli nie chcesz przyjąć tej roli? Mam powiedzieć reżyserowi żeby szukał kogoś innego?- wróciła do pierwotnego tematu.
- A co to w ogóle za epizod?- założyła ręce i wywróciła oczami.
- Wiedziałam.- nie mogła powstrzymać uśmiechu.- Wyjęła z teczki scenariusz.- Przejrzyj to i daj znać.
- W sumie to przydałoby się czymś zająć.- podrapała się po głowie.- Niedawno nagrałam drugą płytę, a teraz siedzę w domu i umieram z nudów. Muszę się czegoś złapać, bo oszaleję.- przetarła sobie jedno oko.
- Wiem. Widać po tobie. Ja spadam, bo mam jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia na mieście.
Dziewczyny pożegnały się.

Logan wrócił wieczorem z pracy. Nie marzył o niczym innym jak tylko zasnąć w swoim łóżku nie myśląc o problemach. Tak oczywiście być nie mogło. Ani na chwile nie mógł zapomnieć o ostatnim telefonie Kendalla. Jak chciał, wszyscy przestali go szukać. No bo po co szukać osoby, która nie chce być znaleziona? Żona czekała na niego z kolacją. Spojrzał na stół gdzie leżał jakiś scenariusz. Nawet nie był ciekawy co tam może w nim być. Przeszedł dalej. Objął szatynkę w pasie i przytulił do siebie. Oparł głowę o jej ramię, a następnie zamknął oczy. Wyglądał jakby miał zaraz zasnąć w takiej pozycji. Marla posadziła go do stołu. Logan ledwo co tknął ciepłego posiłku. Nie miał siły nawet, aby zjeść. Pogrzebał trochę widelcem, a potem poszedł na górę do łazienki.
Marla czekała na niego już w łóżku. Pisała do kogoś smsa. Gdy zobaczyła, że brunet już wychodzi, schowała komórkę.
- Spać…- mruknął i rzucił się na łóżku. Zamknął oczy, ale po chwili je otworzył. Poczuł się dziwnie. Marla wciąż mu się przypatrywała. Miał takie wrażenie, że jej wzrok przeszywa jego całe ciało.- Co się stało, kochanie? Czemu mi się przyglądasz?
- Nie, nic. Śpij sobie.- przeczesała mu włosy. Z powrotem jego powieki się zamknęły.
- To, że teraz na ciebie nie patrzę, nie znaczy, że nie mogę cię wysłuchać.- poinformował ją zmęczonym głosem.
- Jesteś pewien?
- Aha…
- Zastanawiałam się nad tym co ostatnio się ciebie zapytałam.- westchnęła.
- A co to było, bo nie pamiętam.
- Jakie masz zdanie na temat dziecka… ale swojego?- spytała cicho. Logan odważył się otworzyć oczy. Po chwili tego pożałował. Znów patrzyła się na niego takim wzrokiem, którego nie można normalnie uniknąć.
- Musimy dzisiaj o tym rozmawiać?
- Czyli jednak…- skrzyżował ręce na piersiach i wbiła wzrok w sufit. Z jej twarzy nie dało się wyczytać żadnej emocji.
- No dobrze.-podparł się łokciu.- Jeśli chcesz znać moje zdanie… jesteśmy razem małżeństwem dziesięć miesięcy. Myślę, że mamy jeszcze czas na takie decyzje. Jesteśmy młodzi. Zajmijmy się na razie sobą. Chciałabyś naprawdę teraz zajmować się dzieckiem? To spora odpowiedzialność…
- Tylko się pytam, bo może ty byś chciał, a ja chciałam znać twoje zdanie.
- Na dzień dzisiejszy nie czuję się na to gotowy, dlatego współczuję Kendallowi. Porozmawiamy innym razem, ok? Naprawdę padam na twarz.- pocałował ją w policzek, położył się i natychmiast zasnął.


ROZDZIAŁ 93


- Masz klucze?- Marla darła się z dołu, aby Logan spod prysznica mógł ją usłyszeć.
- Maaam. Idź już, bo się spóźnisz!- krzyknął. Jego głos tłumiła woda, ale domyśliła co mógł jej powiedzieć.
Marla wsiadła do samochodu po Jo. Dzisiaj był ten dzień. Czuła się strasznie dziwnie. W tej chwili musiała wcielić się w pomocnego i zawsze na zawołanie Kendalla, czułego chłopaka swojej przyjaciółki. Za niego musiała iść z nią do ginekologa. Nikt inny nie mógł tego zrobić. Wszyscy mają jakieś plany na ten dzień, a ona zaoferowała się jako pierwsza. Nie chciała zostawiać ją z tym samej. Jo już czekała na nią pod drzwiami mieszkania. Blondynka wsiadła od strony pasażera. Była strasznie zdenerwowana. Dalsza jazda do szpitala przeszła w ciszy. Do ich uszu dochodziły tylko dźwięki z ulicy, klaksony innych aut, a raz nawet syrena. Szatynka wyobraziła sobie, że Kendall mógł jechać w tym ambulansie. Wzdrygnęła się na samą myśl.
Dojechały do szpitala. Jo podeszła do recepcji, aby uzyskać informacje o wizycie. Kurczowo ścisnęła Marlę za rękę co przyniosło jej trochę spokoju. Zjawiły się pod drzwiami. Czekały aż inna pacjentka opuści salę.
- Jesteś pewna, że chcesz, abym tam była?- Marla niepewnie zadała jej to pytanie.
- A kto inny to zrobi? Moi rodzice jeszcze nie wiedzą. Nie wiem jak mam im to powiedzieć. Z chłopakami nie pójdę, to oczywiste. A reszta zajęta. Cieszę się, że ty jesteś przy mnie, choć wolałabym szczerze żeby to był Kendall.- posmutniała.
- Też bym wolała żeby tu był.- przytuliła ją. Po chwili pokój ginekologa się zwolnił.
- Dzień dobry… Paniom.- powiedział lekarz.
- Dzień dobry.- odpowiedziały jednym głosem.
- Co Panie sprowadza do mnie?- patrzył to raz na Jo a raz na Marlę.
- Jestem w ciąży.- powiedziała spokojnie Jo.
- To gratulacje. Chce Pani, abym został lekarzem prowadzącym?- te słowa powiedział ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Podobno jest Pan jednym z najlepszych…
- Nie chcę się przechwalać.- machnął ręką. Był taki sympatyczny, że dziewczyny w jego towarzystwie poczuły się bardziej zrelaksowane. Zdarzyło się, że się uśmiechnęły.- No dobrze. To zobaczmy co tam się dzieje. Zrobimy USG. Proszę się położyć.- Jo zrobiła co trzeba. Podwinęła bluzkę.
- Marla! Chodź tu, nie uciekaj.- zawołała ją Jo. Marla skryła się gdzieś po drugiej stronie sali. Nieśmiało podeszła. Myślała, że w tym momencie chce zostać sama z lekarzem, ale tak nie było. Usiadła obok niej i patrzyła się w ekran, z którego według niej nic nie wynikało.
- No tak…- zaczął lekarz.- Widzi Pani tę plamkę?- pokazał palcem. Nie wiadomo czemu zadał to pytanie w stronę szatynki.
- T-tak.- odpowiedziała niepewnie przykładając rękę do gardła.
- Nie ma wątpliwości.- uśmiechnął się.
- Czyli naprawdę jestem w ciąży?- spojrzała na ekran Jo. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Lekarz kiwnął głową. Zmył z jej brzucha żel. Ogarnęła się i znowu usiadły przy biurku.
- To już początek trzeciego tygodnia. Zapiszę Panią od razu na kolejną wizytę. Wtedy wyjaśnimy sobie wszystko. Konieczne badania i ewentualne potrzeby.- teraz jego wzrok przeniósł się na szatynkę.- Proszę dbać o partnerkę. Jest jej to potrzebne.- dziewczyny wybałuszyły na siebie oczy.
- Nie, nie, nie…- wtrąciła grzecznie Marla.- My nie jesteśmy razem. To moja przyjaciółka.
- A to przepraszam najmocniej.- zmienił szybko temat.- To do następnego razu.
- Do widzenia.- wyszły.
Wychodziły już ze szpitala. Ta scena je trochę rozbawiła. Na parkingu spojrzały na siebie, a gdy stały już przy samochodzie przejrzały się w szybie czy rzeczywiście wyglądają jak para.
- Ślepiec. Nie pasujemy do siebie.- powiedziała Marla.
- Boże!- przypomniała sobie coś blondynka.
- Co się stało?
- Zapomniałam zabrać wyników.
- Ja po nie pójdę, a ty poczekaj w samochodzie. Ok?- zasugerowała. Jo przystała na to. Marla otworzyła jej drzwi, a sama wróciła się do szpitala.

Przed budynkiem siedziały dwie pielęgniarki. Z tego co zauważyła, były strasznie pochłonięte rozmową. Marla zbliżała się do nich coraz bliżej, ponieważ siedziały przy samym wejściu do szpitala. Były to młode kobiety, być może stażystki świeżo po studiach. Chichotały jak nastolatki. Gdy je mijała, usłyszała przypadkiem ich rozmowę.
- Byłaś dzisiaj u Schmidt’a?- spytała jedna drugą. Marla gdy usłyszała to nazwisko, serce jej zabiło. Musiała się przekonać czy rzeczywiście chodzi o tą osobę, o której myśli. Schowała się za ścianą, aby je podsłuchać.
- No.- odpowiedziała.- Znowu miałam zaszczyt się nim zaopiekować.
- Ty weź się nie spoufalaj z pacjentami.- druga szturchnęła koleżankę w ramię. Pacjentami?- powtórzyła w myślach Marla i zmarszczyła brwi.
- Przepraszam, ale nie często na mój oddział trafiają muzycy.- Marla nie słuchała dalej. To jej wystarczyło. Podeszła do recepcji.
- Dzień dobry. Czy jest u was w szpitalu Kendall Schmidt?- spytała. Recepcjonistka przyjrzała jej się dokładnie.
- Niestety nie.- odpowiedziała ze zrezygnowaniem nawet nie sprawdzając nic w komputerze. Marla jej nie uwierzyła.
- Na pewno?
- Nie możemy udzielać takich informacji.- odrzekła krótko. Marla mogła spodziewać się tego. Postanowiła inaczej.
- Przyszłam do siostry. Pracuje w tym szpitalu. Widzi Panią tamtą dziewczynę?- wskazała na jedną stażystkę, która siedziała na zewnątrz.- Poprosiła mnie przed chwilą, abym zabrała jej paczkę do domu, ale nie mogę odnaleźć oddziału, na którym pracuje. Ten szpital jest taki duży… Gdzie to dokładnie jest?
- Hmm…- westchnęła.- Musi Pani iść tym korytarzem i skręcić w lewo.
- Dziękuję.- uśmiechnęła się i szybkim chodem poszła za wskazówką. Dopiero zauważyła jaki ten szpital jest poplątany. Można było się zgubić. Zastanawiała się w jakim stanie go zobaczy. Bała się tego spotkania. Po chwili spojrzała na wielki napis na ścianie.- Oddział diagnostyczny?- mruknęła do siebie pod nosem. Poszła dalej. Znalazła się na pustym korytarzu. Nie wiedziała, które drzwi otworzyć, więc naciskała na każda klamkę. Dwa razy trafiła na jakąś salę i przepraszała ludzi. Wystraszyła się kiedy zadzwonił jej telefon. Była to Jo.
J: Gdzie ty jesteś? Niecierpliwie się. Ile można?- na samym początku zasypała ją pytaniami. Marla zupełnie o niej zapomniała.
M: Uspokój się. Do gabinetu jest kolejka. Nie mogę teraz wejść. Dopiero kiedy się skończy. Nie mogę gadać.- szepnęła w słuchawkę i rozłączyła się. Odetchnęła z ulgą. Zostały jeszcze ostatnie drzwi...






* Najpierw może wyjaśnię dlaczego wstawiłam dwa rozdziały. Po pierwsze to taka poprawka mojej pomyłki poprzednim razem gdzie napisałam o dwóch rozdziałach, a pojawił się jeden, więc teraz naprawiam. Jaka jestem hojna :D Po drugie zbliża się grudzień, a w drugim tygodniu grudnia mam zamiar publikować raz w tygodniu, ale to tym Was dokładnie powiadomię co i jak. Dlatego czasem teraz sklejam żeby nie mieć opóźnień z publikacjami w moim planie.
Ale poczytaliście sobie więcej. Podobało się? W następnym rozdziale Wasze wątpliwości się rozwieją co do Kendalla. Do soboty :*

PS Jeszcze raz chciałabym podziękować Betty za współpracę. Po raz pierwszy w poniedziałek poczułam jak to jest coś definitywnie skończyć jeśli chodzi o bloga i jest to smutne, fakt. Mimo to świetnie nam się pracowało. Współpraca z innymi w blogerowni to jest to co pomaga nam zdobywać doświadczenie i kto wie? Może to nie koniec Twojej przygody nawet jeśli się zaparłaś, że tak :P

PS PS Co mnie skłoniło do tego jakże rzygającego tęczą profilowego? Nie wiem :P

13 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że Kendall w końcu zadzwoni i da jakiś znak życia. Tylko co on robi w szpitalu? Przeraża mnie to i zastanawia jednoczesnie. Za tymi drzwiami pewnie leży Kendall. Ahh trzeba było dokleiç jedzcze jeden ;p Zabawne było jak lekarz wziął Marlę i Jo za parę.
    Ja też po raz kolejny dziękuję ci za współpracę. Kochana jesteś ;*
    I fajny pomysł na profilowe. Piękne ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też jesteś kochana :*** I dzięki ;)

      Usuń
  2. Kendall jest mądry? Dzwoni by uspokoić, a denerwuje tylko Jo! Lekarz najlepszy!!! Jo i Marla parą? Uśmiałam się! 😂 Tzn. Średnio,bo czytałam o północy i nie mogłam nikogo obudzić. Chip Schmidt robi w szpitalu? I tak dostanie opieprz... nie... coś więcej niż opieprz.
    Super rozdział, soboto nadchodź!

    P.s. pierwszą rzeczą, którą zrobiłam przed przeczytaniem to top czy faktycznie są dwa rodziały .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze. Pilnuj mnie :) Ale tyn razem raczej nikogo nie rozczarowałam ;p

      Usuń
    2. A czy ty kiedykolwiek kogoś rozczarowałaś moja droga? :) Jestem happy z faktu, że są dwa rozdziały. Jestem ciekawa konfrontacji Marli i Kendalla, no bo dałaś jakoś do zrozumienia dzięki rozmowie stażystek, że Kendall właśnie tam jest. Dzielą ich drzwi. Czekam na sobotę :*

      Usuń
  3. I za tymi ostatnimi drzwiami ma być Kendall, tak? Zadzwonił, żeby się nie martwili. A ponieważ to zadziałało zupełnie inaczej to dało im to niezłego kopa. O tak, będę Musiała to wydrukować. O ile się zgodzisz, oczywiście. Poprzednie kartki jakimś dziwnym trafem trafiły do mojego kumpla. Uważaj, masz cichego czytelnika.
    Profilowe fajne, tylko po co ta rączka? Przecież masz taką ładną buzię...
    Jo i Marla razem? Okey... Mnie to za bardzo nie zdziwiło. Chociaż wiele bym dała, żeby zobaczyć ich miny. Rozdział(y) jak zwykle świetne. czekam na nn. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no nie ma sprawy. Jeśli pytasz to proszę. Tylko nie mów, że to Twoja praca :P Kolega przeczytał? Cichy czytelnik? Zawsze może tu wpaść ;)
      Awww "Przecież masz taką ładną buzię..." w Twoim wykonaniu te słowa to najlepszy komplement jaki mogłam dostać jeśli o to zdjęcie chodzi :)

      Usuń
    2. I tak by mi nie uwierzył, bo mam inny styl pisania niż Ty.

      Usuń
  4. Kendall w szpitalu ?? Ciekawe czy sb coś zrobił, czy szedł nawalony i przygnębiony i coś go potrąciło.. To takie dwie podstawowe opcje. Zastanawiam się czy Marla powie innym że wie gdzie jest Kendall? Może da mu taki sam warunek jak on dał kiedyś jej że albo sam im powie albo ona to zrobi. W sobotę się przekonam. :)
    Śmiać mi się chciało jak lekarz wziął Marlę i Jo za parę. Się biedne zmieszały.
    Cóż mogę więcej dodać? Moje zdanie na temat profilowego znasz. CZUDNE JAK TY :* Świetne rozdziały. Fajnie że były dwa. W grudniu bd dodawać po jednym? Czemu? I jak długo to potrwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie kochany :* Wszystkiego dowiesz się w sobotę ;p

      Usuń
  5. Szczęście w nieszczęściu z Kendallem. Wszyscy się o Niego martwią, szukają go a On jakby nigdy nic nie każe Siebie szukać, no bez przesady. Schmidt! Opanuj się człowieku. A Ty Marla zgódź się na tą rolę, co Ci szkodzi. Może odkryjesz w Sobie talent aktorski? ;D. Kendall w szpitalu! Szok.. Co mu się stało? Jo i Marla partnerki? Oj.. Jakieś nowe związki o których nie wiemy? ^^. Wracając do Kendalla..Chłopaku, ogarnij się i wracaj do zdrowia ;).
    Betty + Marla = Świetny blog ! Dziewczyny wznówcie swoją współpracę, miło się to czytało :).

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zacznę swoja wypowiedź nie od Kendalla i Jo. Tylko o Lucy. Czytałam ten blog o 5 nad ranem xD i było napisane tak, ekhhmmm, cytuję: " Wszyscy wspierali Jo w trudnych momentach i uspokajali ją, aby tak się nie martwiła, bo może sobie zaszkodzić. Niestety słowa słowami, a emocje emocjami. Marla wraz z Alexą i Lucy oraz Camille" Ja już myślałam, że dowiemy się czegoś więcej, że coś się pomału wyjaśnia, a tu nic! Teraz chce napisać komentarz, czytam jeszcze raz i widzę, że nie ma już Lucy :( przede mną się nic nie ukryje ;) ale na serio. Coś ty wykombinowała?!
    dobra, a teraz przejdźmy do Jo, Marli i Kendalla. Chciało mi się śmiać jak przeczytałam fragment, gdy ginekolog stwierdził, że Jo i Marla sa razem, ale powstrzymałam się, bo przecież była 5 nad ranem xD
    Kendall!! Durniu! Nie łaska napisać chociażby jednego małego sms'a "Jest ok" i już dziewczyna by tak nie panikowała. Dobrze, że Marla pojechała z nią do tego ginekologa.
    Widać, że Kendall nawet w szpitalu ma branie. Mam ogromną nadzieję, że w tych drzwiach był właśnie Kendall!
    Czekam niecierpliwie na nn :***********
    Pozdrawiam Stelss :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak ktoś ma sokole oko :P A myślałam, że ujdzie. Przeliczyłam się. Lucy to wpadka. Nie powinno jej tam być. Po prostu dawno to pisałam i się machnęłam, a mi się nie chciało tego sprawdzać :P

      Usuń

Jak napisać komentarz "krok po kroku"?
1. Kliknij w białe pole pod spodem gdzie pisze się koma.
2. Wpisz w nią treść.
3. Kliknij "opublikuj".
Jeśli jesteś anonimem, pobawisz się w testy na roboty, np. wybierz co jest ciastem :)
4. Potwierdzasz i gotowe. Dzięki za docenienie pracy.
Widzisz? To proste i nie boli, a cieszy :D


# Translate

# Znajdź rozdział