Sprawą porwania Phillipa Hendersona zajęła się nie tylko policja, ale również i media. Nikt nie wiedział skąd tak szybko zdobyli te informacje. Jednak nikt nie miał żalu. Może ktoś widział porywaczy. Może ktoś zadzwoni. Do Hendersonów przychodziło setki wiadomości z treścią pocieszenia oraz nadzieją, że synek się znajdzie. Fani cierpieli razem z nimi. Rodziców najbardziej niepokiło to, że porywacze nie dali żadnego znaku. Mogą tylko być szczerej nadziei, że ich dziecku nic nie jest, a policja zaraz przyjedzie pod ich dom i im go odda. U Kendalla i Jo siedzieli Elena i Logan. Rozmawiali o zaistniałej sytuacji. Brunet tutaj ma spokój, ponieważ na ulicy zaczepiła go dziennikarka, z którą nie chciał rozmawiać. Po dziesięciu minutach ktoś zapukał drzwi. Jo podbiegła do nich. W wejściu stała Marla.
- Mogę wejść?- spytała.