sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 121

Patrzył właśnie na nią. Lucy stała przed nim. Powoli to do niego dochodziło. Wszystko to co przeżył przez ostatnie miesiące, wróciło do niego. Niedowierzał, że to rzeczywiście ona. Bał się jej dotknąć. Być może to zjawa albo wytwór jego wyobraźni. W końcu nie dawała znaku życia tyle czasu i nagle się zjawia.
- Wróciłam.- znowu próbowała nawiązać z nim jakąkolwiek próbę rozmowy.
- To nie jest dobry pomysł. Co ty tu robisz w LA?- zadrżał mu głos.
- Przyjechałam wczoraj wieczorem do Palmwoods.
- P-po co?- zatrząsnął się z nerwów.
- Będziemy tak stać na dworze?- spytała.
- Jamie!- w tej chwili Elena zeszła po schodach. Zdążyła się ubrać.- Z kim rozmawiasz?- podeszła do korytarza.- O!- spojrzała na brunetkę. Z tego co opowiadał jej James, miała czerwone pasemka. Teraz ich nie miała. Podajże wróciła do naturalnego koloru. Była bardzo ładna. Ubrana w jeansy i czarną skórzaną kurtkę.- Chyba przeszkodziłam…- wróciła się do salonu.
- Ale…- urwał. Spojrzał znowu na Lucy.
- Rozumiem. Jesteś teraz zajęty.- bez słowa pożegnania opuściła jego posesję. Zamknął za nią drzwi, po czym oparł się o nie, ponieważ myślał, że zaraz upadnie. Jego nogi były jak z gumy.
- Kto to był?- spytała Elena.
- Lucy.- przełknął ślinę.- Lucy wróciła…
- Ta Lucy?- upewniła się. James kiwnął tylko głową.- Czego chciała?- założyła ręce.

środa, 25 lutego 2015

Rozdział 120

Minął tydzień. Carlos i Alexa nie spotkali się ani razu. Latynos za każdym razem jak wchodził lub wychodził z mieszkania, patrzył w stronę ich domu sprawdzając czy przypadkiem ona nie wypatruje go przynajmniej z okna. Tak nie stało się ani razu. To dołowało go jeszcze bardziej. Czuł, że jeśli to się nie zmieni, to wezmą rozwód, a tego nie chciał. Lily ograniczyła kontakty z Carlosem do minimum. Marla nie odtrącała jej, ale ich rozmowa od tamtej pory stała się sztywniejsza. Logan skończył swoją przygodę na uniwersytecie. Nie spodziewał się, że coś takiego jeszcze spotka go w życiu. Kendall ostatnimi czasy postarał się, aby Jo zapomniała o bólu z przeszłości. Od dłuższego czasu Jo była coraz szczęśliwsza. Pogodziła się ze stratą dziecka. Elenie i Jamesowi żyło się dobrze i spokojnie. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Elena odnosiła coraz większe sukcesy zawodowe. Pokochała swoją pracę. Uznała, ze projektowanie ubrań jest znacznie ciekawsze od projektowania wnętrz. Szefowa chwaliła ją na każdym kroku.

Carlos wyjechał na weekend do swojej rodziny. Musiał odpocząć od tego miejsca. James zaprosił do siebie Elenę na kolację. Chciał, aby ten wieczór był idealny. W kuchni głowił się dobre dwie godziny, aby przyszykować danie, które będzie nie tylko zjadliwe, ale i wyśmienite. Udało mu się to z pomocą książki kucharskiej, którą pożyczył od Alexy. Zanim przyszła, zdążył się odstroić. Kiedy zapukała, otworzył jej drzwi.
- Witam, droga Pani.- ukłonił się.- Prześlicznie wyglądasz.

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 119

- Ale ciebie kocham bezgranicznie.- dopowiedział.- Wierzę, że mimo tego możemy nadal być razem.
- Co? Już nie grozisz mi rozwodem?- uniosła się.
- A czy ty chcesz to zrobić?- zląkł się.- Jak w ogóle masz zamiar postąpić?- jako jedyny próbował trzymać emocje na wodzy, jednak czuł jak miękną mu nogi, a serce uderza o jego żebra jakby chciało się przez nie przebić.
- Nie wiem.- usiadła. Carlos nie mógł się ruszyć.- Myślę, że najlepiej będzie gdy…

- Jak będzie najlepiej?- drżał mu głos.
- Jakbyśmy dali sobie czas. Na chwilę obecną nie jestem w stanie żyć z tobą normalnie tak jak zawsze pod jednym dachem. Nie umiem.- spojrzała na jego bladą twarz.
- Co to znaczy?
- To znaczy, że proszę cię, abyś się wyprowadził.
- I co dalej? Jak ty to sobie wyobrażasz? Nie chcesz już ze mną być?- poczuł ból w klatce piersiowej.
- Uznajmy to za separację.- odpowiedziała bez emocji, a raczej dusząc je w sobie.
- Aha…- spuścił głowę. Wiedział, że już nic nie zdziała. Alexa wyglądała na zdeterminowaną i pewną swojej decyzji.- Może zasłużyłem.- odwrócił się na pięcie. Skierował się w stronę wyjścia.
- Carlos?- zatrzymała go.
- Tak?- spytał z nadzieją.
- Możesz dziś przyjść i zabrać swoje rzeczy?- spytała.
- Dobrze…- nadzieja pękła jak bańka mydlana. Wyszedł. Spojrzał w niebo biorąc głęboki wdech.

środa, 18 lutego 2015

Rozdział 117 i 118 (?)

Marla cały czas zastanawiała się nad związkiem Carlosa i Alexy. Dobrze wiedziała, że nie powinna się mieszać w ich sprawy i sami powinni rozwiązać swój problem. Nie chciała nikogo oskarżać oraz wszczynać śledztw w tej sprawie. Była po prostu typem osób, które bardziej troszczą się o innych niż o samych siebie. Chciała tylko sprawdzić jak trzyma się jej przyjaciółka. Ona od samego początku wierzyła w jej wersję wydarzeń. Zdrada nie pasowała do niej. Zabrała torebkę i za chwilę była już na miejscu. Zapukała do drzwi i z cierpliwością czekała na odpowiedź.
- Nie ma mnie w domu!- krzyknęła Alexa zza drzwi.
- Ali, to ja.- powiedziała.- Otwórz…- położyła rękę na klamce. Po chwili usłyszała jak przekręca się zamek w drzwiach. Szatynka zobaczyła w jak opłakanym stanie jest jej przyjaciółka. Nie powiedziała nic tylko mocno ją przytuliła. Nie musiała się niczego dopytywać. Zorientowała się, że Carlos jej powiedział.
- Co ja mu takiego zrobiłam?- żaliła się.- Naprawdę zasługuję na coś takiego?- ocierała łzy.
- Oczywiście, że nie.
- Co ja mam teraz zrobić?
- Nie mogę zadecydować za ciebie… Kochasz go?
- Tak. Jak nikogo.- odpowiedziała.- Ale nie wiem czy mu wybaczę…
- Pewnie żałował tego co zaszło. Gdyby był w pełni trzeźwości, zdecydowanie nie doszłoby do tego. Na pewno żałuje.
- Kim jest ta dziewczyna?- zmieniła temat.
- Lily Collins.- westchnęła.

sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 116

Marla postanowiła w końcu wybrać się do Lily. Po tym co widziała, nie mogła zaznać świętego spokoju. Wyszła z mieszkania i przeszła kilka kroków dalej. Ich mieszkania dzielił tylko jeden dom. Zapukała do jej drzwi. Collins przywitała ją ze sztywnym uśmiechem.
- Chcesz się czegoś napić?- spytała brunetka.
- Nie. Przyszłam w konkretnym celu.- zaczęła prosto z mostu.
- Ok. To słucham cię.- przysiadła się. Dopiła wcześniej zrobioną herbatę, która stała na stoliku.
- Powiedz mi, że ja się tylko przewidziałam.
- O czym ty mówisz?- zmarszczyła brwi.
- Powiedz, że wcale nie przespałaś się z Carlosem.- wypaliła.
- Marla…- urwała.
- A jednak!- przyłożyła rękę do ust.- Mój Boże. Jak mogliście to zrobić? Carlos jest żonaty!
- Wiem, ale jest również nieszczęśliwy. Przyszedł wtedy do mnie do namiotu zobaczyć czy ze mną wszystko w porządku. Zaczęliśmy tak rozmawiać. Carlos wyjawił, że wciąż nie może zapomnieć o tym co widział i brakuje mu jej. Był w stanie zapomnieć jej tamto i poukładać ich związek. Ja go wysłuchałam i powiedziałam kilka słów otuchy. Podziękował za to, że mogłam go wysłuchać. Nie wiem jak to się stało, że potem się pocałowaliśmy, no i dalej…- nie dokończyła.- Chyba sama już wiesz.
- Co wyście zrobili?- przyłożyła z bezsilności dłoń do czoła.- Alexa to moja przyjaciółka. Co ja mam teraz zrobić? Przecież nie wypadałoby gdybym ja jej o tym powiedziała, prawda?- spojrzała na nią z wyrzutem.

# Translate

# Znajdź rozdział