Dziesięć
minut przed północą zaczęły lecieć wolne kawałki. Logan i Marla tańczyli obok
Kendalla i Jo. Przy tak wolnej muzyce Jo nie musiała zbytnio się ruszać, a
bardzo chciała przynajmniej raz z nim zatańczyć. Logan objął Marlę w talii, ona
położyła mu się na ramieniu. Powoli obracali się po środku parkietu.
-
Jesteś niemożliwy…- uśmiechnęła się dziewczyna do samej siebie.
-
Dlaczego? Zrobiłem tak jak chciałaś. Udowodniłem ci, że do jedenastej niczego
nie tknę i tak się stało.
-
Tak, ale minutę po jedenastej już nie mogłeś się powstrzymać.- rozśmieszyło ją
to.
-
To nie jest śmieszne.- powiedział pijany Logan.- Spójrz na Carlosa i Jamesa.-
dziewczyna odwróciła się do tyłu. Chłopaki obwiązali szyję sznurem z balonów i
skakali po podeście śpiewając zupełnie co innego niż leciało trzymając puszkę
piwa w dłoni. Szatynka się zaśmiała.
-
Patrz na Kendalla. Jest w miarę trzeźwy.
-
Bo Kendall ciągle krąży przy Jo, która jest uziemiona.- wymruknął Logan.
-
No bardzo przepraszam, że zawiodłem.-wtrącił blondyn, który usłyszał jego
słowa.- Ale prawda jest taka, że gdyby nie wy, dziewczęta, to szalelibyśmy na
tym podeście we czworo.
-
Przeszkadzamy wam?- zapytała Jo.
-
Właśnie…- dodała Marla.
-
Nie przeszkadzacie.- uspokoił ją Logan.- Ponieważ tę noc wolimy spędzić z wami.
A im już nic nie pomoże.- do Jamesa i Carlosa dołączyły jego dziewczyny.
Przyniosły im więcej balonów i nałożyły na szyję.
-
To słodkie. Wiesz, nie przeszkadza mi to, że chcesz się dobrze bawić. Nie to
jest najważniejsze. Ważne, że jesteśmy razem.- przytulili się bardziej do
siebie. Marla postanowiła pójść w ślady swojego chłopaka. Jednym ruchem
przyciągnęła do siebie szklankę z alkoholem i wypiła duszkiem. Zauważyła, że
Natalie stoi w kącie i rozmawia z fotografem.
-
O czym tak myślisz?
-
Natalie chciała z tobą niedawno zatańczyć, a ty odmówiłeś. Dlaczego? Myślałam,
że ją lubisz.
-
Lubię, ale zorientowałem się, że ciągle mnie podrywa.
-
No wreszcie…- ulżyło jej.
-
Powiedziała, że mam seksowny uśmiech.- ywszczerzył się.
-
Nie zgadzam się.- pokazała uśmiech.- Cały jesteś seksowny.
-
Hmm… może opuścimy wcześniej imprezę i wybierzemy się na górę, co? Moje łóżko
jest duże i wygodne.- Marlę zaskoczyło to pytanie. Jeszcze nie usłyszała takich
słów z jego ust. Kendall znów przez przypadek usłyszał Logana i parsknął cichym
śmieszkiem.
-
Przepraszam, ale ten podryw zapamiętam na zawsze…- odszedł wesoły Kendall
wyprowadzając Jo z parkietu.- Bawcie się dobrze.
-
Logan…- zaczęła mówić jak już nie było ich w pobliżu.- Chciałabym, aby taka
chwila wyglądała trochę inaczej i żebyś nie wspominał tego jak przez mgłę
następnego dnia.
-
Zrozumiałem.- odpowiedział zawiedziony.
-
Helo, ludziska!- krzyknął Gustavo.- Był czas na momenty, teraz czas wrócić do
imprezy!- wrzucił płytę z dyskotekowym beatem. Ludzi wstali z krzeseł i odeszli
od jedzenia. Wrócili na parkiet.
-
Kto chce się bawić niech idzie za mną nad basen!- krzyknął Carlos. Grupka ludzi
pomaszerowała za nim. Carlos z Jamesem zaczęli śpiewać.
-
Dance hard, laugh more. Turn the music up now! Party like a rock star. Can I
get a what now?- Carlos zaczął ściągać koszulkę. Dziewczyny zaczęły piszczeć.
Carlos wskoczył na bombę do basenu. James wziął z niego przykład.
-
Wyłaźcie z wody durnie!- wkroczył do akcji Kendall.- Bo się jeszcze potopicie!-
nie słuchali go.
-
Spokojnie, spokojnie!- wkroczył Logan. Na nosie miał okulary przeciwsłoneczne,
choć było ciemno.- Na sali jest lekarz!- wskazał na siebie.- Chłopaki! Jak się
potopicie, wyciągnę was z wody i zrobię wam usta usta!- zaczął się śmiać. W tle
rozniosły się śmiechy. Przykucnął przy basenie.- Mam was nas oku.
-
Weź nie pleć, wskakuj Loganardzie!- zawołał James.
-
Ludziska!- wstał i zawołał wszystkich Logan. Zwrócił uwagę wszystkich.- Czy mam
wskoczyć do wody?- rozległ się wielki hałas.- Nie słyszę was!- goście zaczęli
wyć głośniej. Marla właśnie
wróciła z łazienki i zobaczyła, że na tarasie dzieją się głośne rzeczy.
-
Co się dzieje?- zapytała Kendalla.
-
Logan robi show.- założył ręce.
-
Aha…- przysiadła na leżaku przy żywopłocie. Obserwowała wszystko z boku.
Loganowi coś wpadło do oczu. Wyszedł z basenu na oślep mówiąc: Nic nie widzę. Coś wpadło mi do oczu.
Marla wstała. Nagle znikąd pojawiła się Natalie. Podeszła do Logana i zaczęła
go całować. Ten odwzajemnił pocałunek. W Marli coś pękło. Jej ciało zostało
wypełnione gniewem. Przegryzła wargę i podeszła szybkim krokiem do niej.
-
Odwal się od niego larwo!- powiedziała Marla tonem, którego rzadko używała.
-
Marla?- zdziwił się Logan. W końcu udało mu się otworzyć jedno oko.- Myślałem,
że ona to ty.
-
Ups!- Natalie nie ruszyło jej oburzenie.- Przypadek.
-
Ups?- oburzyła się. Nie wytrzymała i pchnęła modelkę do basenu.- Ups!-
krzyknęła jej w twarz kiedy wynurzyła się z wody.- To się nazywa przypadek!-
wszyscy ucichli patrząc się na tę scenkę. Marla nie oglądając się po ciekawskim
tłumie przeszła chodnikiem przepychając się na przód willi.
-
Na co czekasz?- spytał Logana Kendall.- Biegnij za nią!
Logan
znalazł siedzącą Marlę na schodach.
-
Przepraszam. Myślałem, że to ty mnie całowałaś. Nic nie widziałem. Wiem… to
głupie.
-
Jesteś cały mokry.- burknęła.
-
Czy jesteś zła?
-
Na ciebie? Nie wiem. Raczej nie, ale na nią jak najbardziej. Dobrze, że stąd
wyszła i wróciła do swojej nory, bo normalnie mam chęć powyrywać jej wszystkie
włosy.
-
Chodź do środka. Robi się coraz chłodniej, a ja muszę się przebrać.- posłuchała
się go i weszli do środka.
Carlos,
James i Logan zrobili kawał. Przebrali się w pidżamy z czasów jak jeszcze
kupiła je im matka Kendalla. Dzisiaj mieli je na sobie po raz pierwszy. Były bardzo słodkie. Carlos miał fioletową w małe żyrafki, James pomarańczową w tycie zeberki, a Logan czerwoną z flamingami.
-
Coś tak czułem żeby ich nie wyrzucać.- powiedział Carlos uśmiechając się
szyderczo do Kendalla.
-
Ja swoją noszę cały czas!
-
O mój Boże…- odszedł wyobrażając sobie przyjaciela w miętowej pidżamce z tygryskami.
Tymczasem
Marla i Lucy siedziały przy swoich chłopakach w pidżamach, z których ciągle się
śmiały.
-
Ja jestem wykończona. Dochodzi trzecia, muszę odpocząć.- jęknęła Marla.- Logan
mnie wykończył. Muszę napić się czegoś mocnego żeby nie paść twarzą w podłogę.
-
Ja muszę na chwilę przystopować.- poprawił włosy James.
-
Ja pałam energią.- rzekła Lucy.- Logan. Chodź zatańczyć.- brunet wzruszył
ramionami i poszedł z Lucy na parkiet.
-
No i zostaliśmy sami…- westchnął James.- Weź napij się tego. To jest mocne.
-
Dzięki.- wzięła od niego szklankę.
Po
chwili w rozległym salonie rozniosły się dziwne pomruki.
-
Co tam się znowu dzieje? Logan wskakuje do wanny?- strzelił James. Marla
zaczęła się śmiać.
-
Nie wiem…
-
Właśnie. Przypomniałem sobie, że chciałem ci coś pokazać…
-
Marla. Widziałaś ją?- podeszła do nich kulejąca Jo, która przerwała Jamesowi.
-
Kogo?
-
Natalie wróciła na imprezę.- przysiadła się.
-
Ta to ma tupet tu przychodzić po tym wszystkim…- zmarszczyła brwi szatynka.
-
Zawzięta jest i uparta…- westchnął ponownie James. Marlę zaskoczyło to, że
Natalie podeszła do nich z tacką, na której niosła trzy drinki. Jo po cichu
wymknęła się wracając do Kendalla. Modelka przysiadła się.
-
James. Nie powiedzieliście mi, że zatrudniliście jakąś kelnerkę?- zapytała go
specjalnie i głośno, aby dosłyszała.
-
Ach tak! Logan na ślepo jakąś wybrał.- zażartował.
-
Rozumiem, że nie chcecie mnie widzieć.- wtrąciła brunetka.-Wróciłam, aby cię
przeprosić.- Marla nie była w stanie nic powiedzieć.- Moje zachowanie było nie
na miejscu. Nie powinnam. W ramach przeprosin przyniosłam drinki. Możemy je
razem wypić… w końcu jest impreza.- Marla i James spojrzeli na siebie. James
wzruszył ramionami. Dziewczyna stwierdziła, że może dać jej szansę.
-
Ok… to co masz tam na tej tacce?
-
Sami spróbujcie.- podała im po szklance z zielonym drinkiem. Oboje spróbowali.
-
Hmm… dobry. Takiego jeszcze nie piłem. Są jeszcze?
-
Tak. Kendall je podawał.- modelka wypiła trochę swojego.
-
Ja już chyba dzisiaj nie zatańczę.- odparła Marla.- Jestem wykończona. Żaden
alkohol mi nie pomoże.
-
Sorka, ale muszę iść do łazienki.- Natalie wstała z kanapy i poszła przed
siebie.
-
Wypijmy przynajmniej tego do końca. Może poskutkuje.- poprosił James. Marla
opróżniła naczynie.
-
Nie czuję żadnej różnicy…Wiesz… świetnie się bawiłam, naprawdę. Czadowa impreza.
Ja chyba będę wracała już do domu.
-
Chcesz wracać sama o tej porze bez Lucy do domu? Możesz przenocować tutaj.
-
Jestem pijana, ale nie dość, aby zapomnieć drogi do domu. Jestem zmęczona i
chyba głowa zaczyna mnie boleć. Powiadom swoich, że wyszłam. Ja jeszcze
pożegnam się z Loganem.
-
No dobra, jak chcesz.- wstali oboje i tak czekali przy schodach nie wiadomo po
co. W końcu Marla zauważyła Logana i wyciągnęła go na bok.
-
Nie idź jeszcze. Została niecała godzina do końca.- poprosił Logan.- Poczekaj
ten czas, a wtedy odprowadzę cię do domu.
-
Nie trzeba. Poradzę sobie sama.
-
Naprawdę, odprowadzę cię.- otworzył frontowe drzwi. Potykał się o własne nogi, ale drzwi zamortyzowały upadek.
-
Logan? Ty jesteś w pidżamie.- spojrzał na siebie oprzytomniawszy. Różowe flamingi na jego czerwonej pidżamie zdawały mu się zlewać ze sobą.- Zostań i baw
się dobrze. I nie wychodź, bo się przeziębisz po tym basenie.
-
Logan, jesteś mi potrzebny!- krzyknął Carlos.
-
Wołają cię. Idź już.- powiedziała zmęczona Marla.
-
A bawiłaś się przynajmniej dobrze?
-
Najlepiej. Najlepsza impreza na jakiejkolwiek byłam.
-
To pa.- cmoknął ją w policzek. Zjawił się Carlos i wciągnął go w tłum. Logan
zniknął między ludźmi. Marla już miała wyjść kiedy zatrzymał ją James.
-
Hej! Zanim wyjdziesz… zapomniałem, że miałem ci coś pokazać.
-
Może jutro, co?
-
To prezent dla Lucy. Mogłabyś rzucić okiem i powiedzieć czy jej się spodoba?
-
No dobra…- odpowiedziała Marla.
James
zabrał Marlę na górę do swojego pokoju, aby pokazać jej podarunek.
Lucy tańczyła właśnie z Kendallem. Jo patrzyła na nich z uśmiechem, ale również żalem, że nie może teraz tak tańczyć jak oni. Po jednym wolnym ze swoim chłopakiem rozbolała ją noga i znów musiała siedzieć w wygodnym fotelu. Lucy skończyła i grzecznie oddała Kendalla w ręce przyjaciółki. Rozejrzała się w poszukiwaniu Jamesa. Nigdzie go nie było. Poszła spytać Logana, z którym wcześniej tańczyła, ale ten już ledwo kontaktował. W dodatku gdzieś zniknęły jego buty i pałętał się boso. Carlos tym bardziej. Przed czwartą leżał już pod stołem w swojej pidżamie przytulając do siebie pustą butelkę po szampanie. Ten widok mógłby wyglądać słodko gdyby nie fakt, że chłopak po prostu schlał się do upadłego. Rockmenka wyszła na zewnątrz poszukać chłopaka. Tam przy basenie zobaczyła Natalie, która rozmawia z Jenniferkami. Wtedy jej się coś przypomniało. Podeszła do nich.
* Trochę się działo, a impreza dobiega końca. Dzisiaj bez trailerowania, ponieważ mam Wam coś do ogłoszenia. Chodzi o VACATION BREAK. Odwołuję wakacyjne zawieszenie bloga!!!
Ten miesiąc wystarczył, abym nie żałowała swojej decyzji. Żałować mogą tylko ci, którzy być może z jakiś względów nie będą czytać bloga. Rozdział następny ( 54 ) jest jednym z moich ulubionych, czyli musi to być boskie :)
Mam nadzieję, że nie zacznę żałować swojej decyzji. Nie pozwólcie mi na to, ale po prostu muszę Wam udostępnić te rozdziały, które będą, bo mnie tyłek ściska i do września nie wytrzymam. W ankiecie wzięło udział 15 osób ( o 5 więcej niż zakładałam haha) i wszystkie były na tak :-) Wiem, że nie każdy głosował, ale wiecie co? Mnie to w zupełności wystarcza. W dodatku zrobiłam etykiety. Każda część bloga jest jedną etykietą.
Jednak jest ALE. Rozdziały będą pojawiać się RAZ w tygodniu. Napiszcie w komentarzu jaki dzień mam wybrać, bo mam swoje propozycje: poniedziałek, środę i niedzielę. Najbardziej kiepskie dni w tygodniu na poprawe dnia. Ja to myślę o wszystkim. Chyba, że macie lepsze. Piątek zarezerwowany dla drugiego bloga, który pozostaje bez zmian :) Potem w informacjach po prawej stronie pokaże się kiedy będą pojawiać się publikacje.
Drugie ALE. Chciałabym, aby pod rozdziałami w te wakacje pojawiło się MINIMUM 7 KOMENTARZY ( bo 7 to moja ulubiona liczba ). Oczywiście im więcej tym lepiej. Inaczej obiecuję Wam... Jeśli w ciągu tygodnia nie zdąży się pojawić 7 komentarzy pod postem, przysięgam, że kolejnego nie wstawię ;P Mam nadzieję więc, że w ciągu tygodnia zdążycie skrobnąć słówko :P Jakby nadal ktoś się nudził, przypominam o jednorazówkach, bo chyba nie każdy je przeczytał, a może komuś się ponudzi i zacznie...
To wszystko co mam w skrócie do powiedzenia. Jeszcze raz zachęcam do czytania kolejnego rozdziału i kolejnego i kolejnego itd... :D Te wakacje będą pewne wrażeń :) Mam nadzieję, że spędzicie je i ze mną. Miłych wakacji, kochani <3 Niech będą pełne Woo Hoo!!!
Lucy tańczyła właśnie z Kendallem. Jo patrzyła na nich z uśmiechem, ale również żalem, że nie może teraz tak tańczyć jak oni. Po jednym wolnym ze swoim chłopakiem rozbolała ją noga i znów musiała siedzieć w wygodnym fotelu. Lucy skończyła i grzecznie oddała Kendalla w ręce przyjaciółki. Rozejrzała się w poszukiwaniu Jamesa. Nigdzie go nie było. Poszła spytać Logana, z którym wcześniej tańczyła, ale ten już ledwo kontaktował. W dodatku gdzieś zniknęły jego buty i pałętał się boso. Carlos tym bardziej. Przed czwartą leżał już pod stołem w swojej pidżamie przytulając do siebie pustą butelkę po szampanie. Ten widok mógłby wyglądać słodko gdyby nie fakt, że chłopak po prostu schlał się do upadłego. Rockmenka wyszła na zewnątrz poszukać chłopaka. Tam przy basenie zobaczyła Natalie, która rozmawia z Jenniferkami. Wtedy jej się coś przypomniało. Podeszła do nich.
- I jak tam się bawicie?- spytała.
- Taa, może być.- kiwnęła głową niewzruszona blond Jenniferka.
- Musimy pogadać na osobności.- poprosiła ją Lucy.
- Nie ma takiej opcji dziewczyno. Możesz gadać tutaj. My nie mamy między sobą tajemnic.- założyła ręce.
- Chodzi o Marlę...- zaczęła. Gdy blondynka to usłyszała, spojrzała się na Natalie, która zwinęła usta w cienką linię. Lucy wyłapała ich spojrzenie.
- To pogadajmy lepiej na osobności.- Jenniferka wyciągnęła ją na bok.
- No proszę, a jednak...- przeczuła, że coś jest na rzeczy, bo w sumie one nigdy się nie rozdzielają. A tym razem sama to zrobiła.
- Czego ty ode mnie chcesz, co? Już ci powiedziałam, że nikogo nie widziałam. Nie wiem kto mógł ją zepchnąć ze schodów.
- A może to byłaś ty?- przyjrzała jej się dokładniej.
- Co ty gadasz dziewczyno?!- oburzyła się.- Alkohol ci do głowy strzelił?
- Słuchaj, nie jestem aż tak pijana żeby nie skojarzyć faktów. Ty tam tylko byłaś, udawałaś głupią. Gdy cię zapytałam, nie dałaś mi dokończyć i powiedziałaś, że nic nie wiesz. A twoja kostka była w czymś brudna. Teraz sobie przypomniałam. Pchnęłaś ją, a gdy ona leciała, swoim butem zrobiła ci tamten ślad.
- Bawisz się w detektywa?- wykpiła ją.- Nie wychodzi ci to.
- A mnie się zdaje, że tak właśnie było. Ty tak samo jak twoje przyjaciółeczki... każda z was byłaby w stanie to zrobić. Tylko pytanie dlaczego to zrobiłaś?- spytała, a Jennifer zamilkła.- A może... ktoś kazał ci to zrobić? Może Natalie? Widzę, że gadacie jakbyście znały się od dawna. Ona kazała ci to zrobić?
- Posłuchaj mnie uważnie.- spojrzała jej w oczy.- Wracaj na imprezę i nie zajmuj się takimi głupotami, jasne? To nie twoja sprawa. Temat uważam za skończony.- odeszła. Lucy zgrzytnęła zębami, ale nie kontynuowała już dalej tej rozmowy. Ona już wiedziała swoje. Natalie spojrzała się na nią, po czym odwróciła głowę udając, że nie ma tu czerwonowłosej. Lucy wróciła do domu, ale wiedziała, że jeszcze wróci do tej sprawy...
* Trochę się działo, a impreza dobiega końca. Dzisiaj bez trailerowania, ponieważ mam Wam coś do ogłoszenia. Chodzi o VACATION BREAK. Odwołuję wakacyjne zawieszenie bloga!!!
Ten miesiąc wystarczył, abym nie żałowała swojej decyzji. Żałować mogą tylko ci, którzy być może z jakiś względów nie będą czytać bloga. Rozdział następny ( 54 ) jest jednym z moich ulubionych, czyli musi to być boskie :)
Mam nadzieję, że nie zacznę żałować swojej decyzji. Nie pozwólcie mi na to, ale po prostu muszę Wam udostępnić te rozdziały, które będą, bo mnie tyłek ściska i do września nie wytrzymam. W ankiecie wzięło udział 15 osób ( o 5 więcej niż zakładałam haha) i wszystkie były na tak :-) Wiem, że nie każdy głosował, ale wiecie co? Mnie to w zupełności wystarcza. W dodatku zrobiłam etykiety. Każda część bloga jest jedną etykietą.
Jednak jest ALE. Rozdziały będą pojawiać się RAZ w tygodniu. Napiszcie w komentarzu jaki dzień mam wybrać, bo mam swoje propozycje: poniedziałek, środę i niedzielę. Najbardziej kiepskie dni w tygodniu na poprawe dnia. Ja to myślę o wszystkim. Chyba, że macie lepsze. Piątek zarezerwowany dla drugiego bloga, który pozostaje bez zmian :) Potem w informacjach po prawej stronie pokaże się kiedy będą pojawiać się publikacje.
Drugie ALE. Chciałabym, aby pod rozdziałami w te wakacje pojawiło się MINIMUM 7 KOMENTARZY ( bo 7 to moja ulubiona liczba ). Oczywiście im więcej tym lepiej. Inaczej obiecuję Wam... Jeśli w ciągu tygodnia nie zdąży się pojawić 7 komentarzy pod postem, przysięgam, że kolejnego nie wstawię ;P Mam nadzieję więc, że w ciągu tygodnia zdążycie skrobnąć słówko :P Jakby nadal ktoś się nudził, przypominam o jednorazówkach, bo chyba nie każdy je przeczytał, a może komuś się ponudzi i zacznie...
To wszystko co mam w skrócie do powiedzenia. Jeszcze raz zachęcam do czytania kolejnego rozdziału i kolejnego i kolejnego itd... :D Te wakacje będą pewne wrażeń :) Mam nadzieję, że spędzicie je i ze mną. Miłych wakacji, kochani <3 Niech będą pełne Woo Hoo!!!
Logan, ty pijaku :) Dziewczynę pomyliłeś w dodatku. Jest impreza i dopiero go poznajemy jaki jest :D Chłopaki w słodkich pidżamkach :3 Wyobraziłam to sobie. Coś czuję, że przeprosiny Natalie nie są szczere. Co do rozmowy między Lucy a Jennifer... coraz bardziej się przekonuje, że wersja wydarzeń jest taka jak Lucy twierdzi. A może faktycznie Natalie namówiła Jennifer do tego? Hmm... tyle myśli... Cieszę się z twojego szczęścia. Maturka zdana :) Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. W sumie to ja sugeruje niedziele na publikacje. Albo wtorek... żeby jeszcze równomiernie zgrywał się z kryminalnym piątkiem :) świetny rozdział
OdpowiedzUsuńW sumie to nie jest zły pomysł z tym wtorkiem. Po prostu nie może to być czwartek, piątek i sobota, więc można brać jeszcze ten wtorek pod uwagę, dlatego pomóżcie mi wybrać. Pidżamki zainspirowane odcinkiem btr kiedy chłopaki opiekowali się domem Gustavo i wszystko rozwalili, ale moje pidżamki są lepsze :)
UsuńCoś mi się zdaje że Lucy przyłapie Jamesa i Marlę w pokoju i źle zrozumie to co widzi. Albo zrobi awanturę, albo ucieknie z płaczem. (Do niej pasuje bardziej pierwsza kwestia).
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny! Podobało mi się jak Kendall i Marla dogryzali Natalie gdy się przypałętała. ;)
Zapomniałem dodać że jak dla mnie najlepsza byłaby niedziela ;)
UsuńWiesz kto tu jest niemożliwy? Ty! Nie Logan. Ucieszyłam się, kiedy zaczęłaś cytować piosenkę Pink. Skojarzyło mi się z Magdą, z którą chodziłam do klasy. Logan Loganardem? No świetnie... I dobrze, Marla! Broń swojego terenu! Nie daj się! Chłopaki przebrali się za stare piżamy? I pasowały? O łał! Dzisiaj mam kiepski poranek, więc wyszedł mi słaby komentarz. W przeciwieństwie do imprezy urodzinowej. Nie wiem czemu, ale mam ochotę na przeczytanie czegoś wzruszającego. Może to dobry moment, żeby przypomnieć sobie niektóre anglojęzyczne opowiadania? Ale ja lubię Twoją Magię. Celowo napisałam z dużej literki. czekam na nn! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńRozdział niesamowity. Marla zgubiła brytyjską klasę i pchnęła Natalie do basenu :) Chłopaki robią show na bibie. W dodatku Lucy chyba odkryła prawdę, bo po tym co powiedziała Jenniferce odnoszę wrażenie, że to ona. Dajesz poniedziałek ;) See ya, K.C
OdpowiedzUsuńMarla się zdenerwowała, po pocałunku Natalie z Loganem, ahhh... ja na jej miejscu też bym się wkurzyła, ale to akurat nie Logana wina. Chłopakom już faktycznie odbija. HaHaHa xD Wyobraziłam ich sobie w tych piżamkach hehehehe xD Jo pomimo stłuczonej nogi zatańczyła z Kendallem *.* A Lucy docieka prawdy. Zdaje mi się, że blondi kłamie i to ona zepchnęła Marle ze schodów. Jestem strasznie ciekawa, co James kupił Lucy.
OdpowiedzUsuńCo do dodawania rozdziałów. uważam, że dobry byłby poniedziałek. Tak na dobre rozpoczęcie kolejnego tygodnia :D
Czekam na nn :*************
Pozdrawiam Stelss :************
Ok... to mam zaugeriwany wtorek, a poniedziałek i niedziela idą łeb w łeb dwoma głosami. Jeszcze jakby ktoś dodał jaki woli dzień to by mi pomogło, bo właśnie nad poniedziałkiem i niedzielą się zastanawiam.
UsuńPoniedzialek lepszy, bo w niedziele wiekszość ludzi wstawia notki, a ty bedziesz oryginalniejsza i wstawisz w poniedzialek. Hehehe ;)
UsuńMoże i masz rację. Jak zawsze zresztą ;) Blog PPP na powitanie tygodnia.
UsuńPOSTANOWIŁAM, ŻE ROZDZIAŁY BĘDĄ POJAWIAĆ SIĘ W PONIEDZIAŁKI :D
Podoba mi się twoja decyzja hehehe :****** ;)
UsuńA więc to znaczy, że jeszcze trochę i zobaczymy kolejny rozdział :D
Usuń1: Nowy tydzień.
2: Termin.
3: Pragniemy tego.
4: Masz już ponad 7 komentarzy, Marlik. :*
Jak najbardziej jestem za poniedziałkami :)
Zacznę od pogratulowania zdanej matury ♥ . Gratulejszyn <3. Logan ! Alkoholiku Ty, Pena do Ciebie to też się liczy xD. Aj. Chłopaki.. Jak można się tak upić? Logan nie odróżniasz ust Marli od Natalie? No nie wierzę! James poszedł pokazać prezent dla Lucy w swoim pokoju Marli.. To będzie się działo, jak ktoś ich przyłapię ;). Poniedziałek to dobry dzień na poprawę humoru ;). Już z niecierpliwością czekam na następny rozdział :d.
OdpowiedzUsuńLogan ty to alkoholik jesteś ! A Natalie to taka wku******** !!!!!!!! James mój romantyku. <3 Jakie to słodkie, że James pokaże prezent dla Lucy. Zdecydowanie to moje ulubione części bloga i jeszcze czekam na trzecią. Jeśli kiedyś będzie. :-D Czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńCałuski :* <3